Seriale warte polecenia - Flashforward

Kolejny tytuł z mojego osobistego TOP 10 najlepszych seriali - i zdecydowany lider w kategorii serie SF.


"Flashforward", seria bazująca na powieści Roberta J. Sawyera o tym samym tytule (choć nie mająca z oryginałem specjalnie dużo wspólnego, oprócz głównego motywu), to jedna z najlepszych telewizyjnych produkcji science fiction. Niestety nie została przedłużona i zniknęła z ekranu po pierwszym sezonie, zostawiając fanom zaledwie dwadzieścia dwa świetnie zrealizowane i trzymające w napięciu odcinki. Choć szanse na to, że seria kiedykolwiek powróci są na tę chwilę żadne (minęły już ponad 3 lata od pierwotnej emisji), ciągle jest to pozycja warta uwagi miłośników fantastyki i dobrych seriali w ogóle. 

Twórcy "Flashforward" wystartowali z grubej rury, zgodnie z hitchcockowską zasadą, mówiącą że "film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć." Tylko, że w tym wypadku mamy do czynienia z serialem, a trzęsienie zastępuje nam nawet większe wydarzenie: utrata przytomności przez wszystkich mieszkańców planety Ziemia. Co więcej, nie chodzi tu tylko o masowe omdlenie, a fakt, że w jego trakcie większość ludzi miała szansę zobaczyć krótki (trwający 2 minuty 17 sekund) fragment swojej przyszłości.



Motywem przewodnim serii jest śledztwo prowadzone przez agenta FBI Marka Benforda i jego zespół, mające na celu wyjaśnienie, co spowodowało nietypowy fenomen, jak również ocenę, czy była to jednorazowa anomalia, czy też wydarzenie, które może się powtórzyć w przyszłości. Oprócz tego pojawia się sporo dodatkowych - w tym kilka niezależnych od głównej linii fabularnej - wątków, które uatrakcyjniają opowieść. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, bo serial proponuje naprawdę rozbudowany świat przedstawiony, zamieszkany przez wiele interesujących postaci, z czego każdej wypadałoby poświęcić co najmniej akapit na przyzwoity opis - wolałabym się natomiast zbytnio nie rozpisywać. Dość powiedzieć, że mamy zarówno wątek śledczy, szpiegowski, szczyptę fantastyki, jak również ujmującą historię miłosną. "Flashforward" dzięki temu zachwyca na kilku poziomach i jest propozycją zarówno dla miłośników serii science fiction, akcji, wątków spiskowych, jak i romansu.  



Twórcy serii nie szczędzili efektów specjalnych (roi się od nich szczególnie w pierwszym odcinku), które zapewne pośrednio zamordowały szansę na 2 sezon - produkcja okazała się po prostu za droga przy osiągniętym progu oglądalności. Nie można jednak zarzucić fanom bierność po ogłoszeniu decyzji o anulacji serialu. Idąc za przykładem miłośników "Jericho" (którzy wywalczyli sezon 2 wysyłając do stacji CBS olbrzymią ilość orzeszków ziemnych) podjęto akcje ratunkową - śmiałkowie odegrali scenę utraty przytomności m.in. pod siedzibą stacji.

Działania fanów nie przyniosły oczekiwanego skutku, ale może to i lepiej, bo w przypadku "Jericho" udało się tak naprawdę tylko odroczyć wyrok - serial znów wypadł z ramówki po kilku wyjątkowo nędznych epizodach, stworzonych chyba tylko po to, by obrzydzić miłośnikom serie i zniechęcić do dalszych protestów. "Flashforward" odszedł przedwcześnie, ale zapamiętamy go w najlepszej formie.

I nawet licząc tylko 22 epizody to ciągle świetna, warta uwagi pozycja.

Pozdrawiam

2 komentarze:

  1. Ja nikomu nie polecam tego uczucia, które nachodzi z końcem sezonu i świadomością, że dalej już nic nie ma i nie dowiemy się jak to się kończy. Argh!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Immorą. Rozumiem wycofywanie seriali z ramówki, jeśli nie generują wystarczających zysków, ale zostawianie ludzi bez zakończenia, ba, z cliff-hangerem, to zwykłe świństwo. Dlatego choć serial bardzo mi się podobał, uważam, że trochę nie ma sensu go oglądać, skoro w jakimś momencie po prostu się urywa.

    OdpowiedzUsuń