Fandom a przemoc seksualna

Dwa podejścia do problemu - czyli nasza mała wewnątrzblogowa dyskusja na temat gwałtu jako motywu na sesji RPG, molestowania na konwentach i zasadności poszukiwania prowokacji w sposobie kreacji postaci kobiecych w światku fanów gier i fantastyki.


Kali: O pewnych sprawach zrobiło się głośno przez kontrowersyjny (ponoć) filmik promujący Pyrkon - okazuje się, że molestowanie, macanie i znieważanie kobiet jest tak bardzo powszechne na imprezach fandomowych, że strach wychodzić z domu. Powstają akcje, słychać głosy sprzeciwu (jedną nawet śledzę na fejsbuku z nadzieją na jakieś rozsądne podejście do tematu) - wiadomo, nikt nie lubi czuć się jak przedmiot lub kawałek mięsa. Ja też nie. Złych doświadczeń konwentowych nie mam, ale przykre sytuacje z podtekstem seksualnym nie są mi obce - na biust patrzono mi się w pociągu i na imprezach, byłam zaczepiana przez panów onanistów i lubieżnych staruchów proponujących mi jakieś związki (bo on ma dom i ziemie). Wiem jak to jest poczuć zażenowanie sytuacją, strach i zniesmaczenie.

Ostatnio do problemu molestowanych pań, które na konwenty przychodzą w strojach rożnych, dorzucono gwałty w sesjach RPG. I to własnie ten artykuł w Wyborczej, oraz odzew Jakuba Ćwieka, sprawiły że chciałabym coś od siebie dodać. 

Moje doświadczenie z tzw. papierowym RPG jest praktycznie żadne (grupa, w której chciałam stracić moje growe dziewictwo się rozpadła), więc nie mogę się wypowiadać z takiej perspektywy. Ale jestem kobietą, co z góry przesądza, że moja RPGowa postać też będzie kobietą. Załóżmy, że własnie sobie ją tworzę - bo czemu by się nie posłużyć przykładem.

Fedra jest rudowłosą młoda kobietą, nie za wysoka, raczej smukła - albo lepiej o świetnej kobiecej budowie, bo też mam krągłości, a one są seksi. Do tego dorzućmy piegi, zadarty nosek i kolorowe oczy - niech się czymś wyróżnia z tłumu, co będę zwyczajną dziewuchę robiła? Więc Fedra w efekcie wychodzi całkiem przyzwoita, pewnie nawet ładna - kto się oprze piegom i rudej burzy loków? Coś sobie tam czaruje, wiec pewnie jak czarownica, to i wyzwolona. Zna sztuczki, czy mówiłam, że jest raczej ładna? Idealnie skrojone usta, bo inne do zadartego noska nie pasują. I ubiera się w dopasowane stroje, męskie, bo żadna szanująca się czarownica nie będzie paradować w kiecce - to i okrągłe pośladki widać, a cyc pewnie wystaje zza niedopiętej bluzki. Fedra podróżuje w towarzystwie przynajmniej dwóch facetów, tych silnych, męskich, tryskających testosteronem, żeby wulgarnie nie powiedzieć spermą - jaka jest szansa, że chociaż jeden do niej nie uderzy? A przecież jest jeszcze tyle możliwości...

Bo w RPG lecisz na przygodę z nieznajomymi facetami, a czy w życiu wsiadłabyś do auta z dwoma obcymi byczkami, bo przygoda czeka?

Może jestem już za stara, i jakoś mnie ten gwałt w RPG nie ruszył.

Jestem z kolei graczem innego rodzaju - grywam w MMO, najwięcej czasu spędziłam przy Guild Wars 2, a teraz relaksuję się w drugiej odsłonie Final Fantasy XIV. I tutaj chętnie odniosłabym się do strojów postaci - wydaję mi się, że ten motyw świetnie wpasowuje się w klimat tego tekstu.

Często zdarza się, że im wyższy poziom postaci, tym jej strój staje się bardziej skąpy. Paradoksem jest nawet posiadanie na swoim awatarze zbroi płytowej, którą ledwie zakrywa wielki biust i tyłek. Nie sypnę konkretnym przykładem, ale chętnie odniosę się do GW2, gdzie spotkałam sporo kobiet dopieszczających swoje postacie. Tym bardziej, że system w grze pozwalał nałożyć skórkę z wyglądem danej zbroi na inną. Cóż, większość grających postaciami kobiecymi wybierała te stroje, które prezentowały się lepiej, a nie te, które były funkcjonalne. I tak jest w każdym MMO, z którym się spotkałam (grając w Ultime Online ukrywałam mocną zbroję pod sukienką, bo się dało - nie mogłam być kapłanką w pełnym rynsztunku, bo mi nie pasowało to do koncepcji).

Nie myślimy o tym, że jak zbroja pokazuje nasz płaski, delikatnie umięśniony brzuszek w MMO, to w zasadzie w jakimkolwiek starciu ona nam nic nie da, bo przecież każdy sztylet ma teraz do nas dostęp. Podobnie w papierowym RPG - jak tworzymy nasza urodziwa damę, za którą mają romantycznie wzdychać rycerze, to nie przewidujemy, że ją jakiś oprych z bramy będzie obłapiał. A na konwentach, mając naście lat, nie bierzemy pod uwagę, że wystające pończoszki zaproszą jakiegoś wiecznie samotnego kolesia po dwóch czy trzech piwach, żeby nas pomacał - w końcu przebieram się tylko za jakąś postać.

Nie, nie bronię tutaj panów zasłaniając się bezmyślnością pań - bo panowie co macają też są bezmyślni w tym co robią. Radzę zwyczajnie przemyśleć za i przeciw wszystkiego, co się robi w życiu, a na wszelki wypadek uzbroić się w cytat z pewnego polskiego filmu:

Tak, kobiety mają cycki. Jakbym mogła, to bym zostawiła je w domu.

Arieen: Nie mogę się powstrzymać przed dodaniem swoich trzech groszy do tej notki.  Spot Pyrkonu, choć nie przypisywałabym jego twórcom premedytacji, jeśli chodzi o uprzedmiotowienie kobiet, stał się przyczynkiem do wyciągnięcia na światło dzienne kilku problemów związanych z... hmmm... powiedzmy "seksualnością w fandomie". Trochę je wszystkie pomieszałaś w tej notce, przy okazji pokazałaś niestety, że jesteśmy gotowe przerzucać część winy na przedstawicielki płci pięknej. Bo kiecka była za krótka, bo postać za ładna i szwendająca się po wymyślonym świecie z dwoma dryblasami po bokach... 

Granie w papierowe RPG może być stresujące, szczególnie dla początkujących graczy, którzy jeszcze nie do końca czują "klimat" czy "mechanikę" i nie znają zbyt dobrze swoich towarzyszy zabawy. Powiedźmy sobie szczerze: niektórzy bardzo poważnie podchodzą do swojej pasji, są dumni z dokonań jako gracze czy Mistrzowie Gry i czasami zapominają, że nie chodzi o tworzenie fabularnego arcydzieła, poruszającego problematykę ciemnych stron człowieczeństwa, tylko o rozrywkę. Pisarz może konfrontować swoich bohaterów z najgorszym, ale Mistrz Gry musi brać pod uwagę, że za postacią stoi człowiek - i jeśli gracz jest zaangażowany czyli identyfikuje się ze swoim bohaterem (a nie ukrywajmy, że często nasze postacie są obiciem nas samych, albo wyrazem tego, kim chcielibyśmy być), to jestem w stanie sobie wyobrazić, że opis gwałtu może mieć traumatyczne skutki. Nie każdy musi być chętny do odgrywania psychodram na sesji, tak jak nie każdy musi być fanem filmów gore i oglądać fragmenty mózgu walające się na ekranie. Rozrywka przekraczająca nasze granice wrażliwości to już nie rozrywka - i o ile świadomie możemy unikać zbyt brutalnych filmów, o tyle w trakcie gry temat gwałtu może nas zaskoczyć. A jeśli współgracze i MG zbyt poważnie podchodzą do gry, to presja na kontynuowanie niewygodnego wątku może być przytłaczająca. Szczególnie jeśli mamy do czynienia z relacją: początkujący gracz a jego "autorytet w tej dziedzinie" (pamiętasz chociażby eksperyment Milgrama?). Co do przykładu z obcymi byczkami - sesja to fikcja, jako postacie możemy sobie pozwolić na nieco więcej swobody czy beztroski niż w prawdziwym życiu i nie powinno się to spotykać z tak brutalnymi konsekwencjami jak (nawet fikcyjny) gwałt. No chyba, że się na taki maksymalny realizm zgodzimy przed zabawą.  


Ok, co z tym, jak wyglądają nasze bohaterki w papierowych RPG, MMO, larpach albo cosplayach? Postacie kobiece w fantasy są utrzymane w pewnej stylistyce, na której chcąc nie chcąc się wzorujemy. I bynajmniej nie chodzi tu o powłóczyste, zakrywające całe ciało suknie rodem z średniowiecza, czy uniwersum Tolkiena. a raczej o coś w tym stylu (to akurat praca Jose Del Nido, ale większość innych grafików fantasy trzyma się podobnej stylistyki). Co ciekawe im silniejsza, bardziej niebezpieczna postać, tym śmielej eksponuje swoje atuty, tym odważniej prowokuje swoją seksualnością. Golizna jest tu niemalże atrybutem władzy; w tej stylistyce o bycie ofiarą prędzej można byłoby posądzić grzecznie wyglądającą księżniczkę w długiej sukni, niż wojowniczkę w zbroi zasłaniającej tylko piersi (jakkolwiek idiotyczna i niefunkcjonalna miałaby być ta idea). Myślę, że mało która graczka zgadza się na to, aby jej bohaterka była słabą kobietką - chcemy grać twardymi zawodniczkami, a skoro w tej stylistyce wiąże się to z dużą oszczędnością materiału na ubrania i urodą, to nic dziwnego, że nasze postacie wyglądają jak wyglądają. Problematycznym jest to, że postacie z obrazków nie muszą konfrontować swojego looku ze światem realnym, w którym kawałek gołej nogi może być dla tego czy innego idioty zaproszeniem do głupich komentarzy czy niechcianego kontaktu fizycznego. 


A że nie kwestionujemy takiego wizerunku silnej postaci kobiecej w fantasy? A ile dziewczyn i kobiet bezkrytyczne przyjmuje ideały piękna pokazywane w mediach? Jeśli coś jest powszechne i się regularnie powtarza, to naturalnym jest, że przyjmuje się to za normę. Czy fakt, że dziewczyna na konwencie ubierze się "wyzywająco" albo jej postać na sesji będzie ładna, kształtna i ponętna, daje prawo do przemocy seksualnej? Równie dobrze można byłoby usprawiedliwiać przemoc fizyczną wobec chłopaka, który przyjdzie na zlot przebrany za wojownika - wszak w ten sposób prezentuje gotowość do bijatyki. 


Poza tym przykłady, które ostatnio się przewinęły przez internet, dotyczące przypadków molestowania, nie miały nic wspólnego z cosplayem - przemoc dotknęła neutralnie ubrane panie, więc nie poprawiajmy sobie humoru doszukiwaniem się winy w pewnej stylistyce (z którą zresztą panowie na konwentach powinni być na tyle obeznani, aby nie traktować jej jako zaproszenia do macania - odważyłby się któryś dotknąć tyłka "prawdziwej" Wonder Woman? Albo wojowniczki z zalinkowanego  powyżej obrazka?). 


Poza tym serio, chcemy aby z fandomu zniknęły jego ciekawe, barwne elementy, takie jak cosplay? Aby graczki zrażały się do RPG po upokarzających dla nich sesjach? Szlam wypłynął, warto się na poważnie zastanowić, jak sobie z tym radzić. Niestety - co mnie smuci - jak na razie ze strony wielu uczestników fandomu widać bagatelizowanie problemu i doszukiwanie się w regulaminowych zapisach określających reakcji organizatorów na molestowanie, narzędzia dla histeryczek do niszczenia reputacji i życia niczemu niewinnych panów. 


A my kobiety w końcu musimy przestać szukać usprawiedliwień dla agresorów i oczekiwać od nas samych i innych kobiet przesadnej ostrożności, wiecznego zastanawiania się, czy czasem spódnica, którą ubieramy nie jest zbyt prowokująca, bluzka zbyt obcisła, makijaż zbyt ostry. Bo równie dobrze cycki mogą być zbyt duże, albo buzia zbyt ładna - dlaczego mamy przyjmować część winy na siebie, a z facetów robić bezmyślne, niezdolne do hamowania własnych popędów bestie? 


Kali: Zdaję sobie sprawę, że pokazałam mocne skrajności w mojej części artykułu, i wyszłam na nieczułą babę, co broni facetów i macanek. Żyjemy w świecie, w którym pewne zachowania uznawane są za naturalne i mniej dziwne. I chcąc nie chcąc, przenosimy nasze wyobrażenia i reakcje na światy, które kreujemy w RPG. Do tego dochodzi pewna brutalizacja fantastyki - wystarczy spojrzeć na popularność Gry o Tron, która spokojnie można opisać słowami: krew, cycki i śmierć. A nie szukając zbyt daleko, nasz Wiedźmin też "rąbał co popadnie", a to na prozie Sapkowskiego wyrosła znaczna część rodzimego fandomu.

Oczywiście MG powinien dbać o graczy, musi brać pod uwagę takie drobnostki, że ma w grupie szesnastoletnią nowicjuszkę, która o świecie nie wie jeszcze nic (w dzisiejszych czasach, to pewnie takie nastki zawstydziłyby i mnie). Z drugiej strony - czy gracz nie powinien się mniej więcej spodziewać konkretnych zdarzeń, po określeniu świata rozgrywki?

Tak, z tymi konwentami i przebierankami hmm... może i ciut przesadziłam. Zawsze można iść ze skrajności w skrajność. Powiem tylko, że na każdym spędzie ludności będą się trafiać marginalne zachowania. I nie ważne czy to konwent, dyskoteka czy pociąg jadący w biały dzień. Dziwi mnie tylko, że nagle podnoszą się głosy, nagle robi się afera. Skoro miałam nieprzyjemne spotkania pociągowe (nie jedno), to czy powinnam robić teraz akcję, jak to PKP nie dba o swoich klientów? Pewnie mogłabym, czemu nie.

Nie ma złotego środka - są tylko odpowiednie reakcje (ponoć wyśmianie sprzętu obnażającego się jegomościa powoduje jego zawstydzenie i ucieczkę, bo nie ma jak się już sobą pochwalić).

Arieen: Jeśli współpasażer zacząłby się do ciebie dostawiać, a obsługa pociągu odmówiłaby ci pomocy - chociażby wezwania policji na następną stację - a za to poradziłaby ci, abyś nosiła dłuższe spódnice, to jak najbardziej powinnaś zrobić z tego aferę. Wiadomo, że nie da się stworzyć w 100% bezpiecznego środowiska, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy próbować go zabezpieczyć na tyle, na ile jesteśmy w stanie. 

Apele o niezgodę środowiska na tego typu zachowania - a nie rady, aby uczestniczki nie prowokowały i radziły sobie same - mają bardzo konkretne przełożenie na bezpieczeństwo. Badania, chociażby z zakresu psychologii społecznej, pokazują, że ludzie zachowują się w określony sposób (lub są zdolni zaniechać pewnych działań) pod wpływem otoczenia. Konformizm może cię skłonić do brania udziału w ludobójstwie, ale może cię też powstrzymać przed złymi zachowaniami, o ile istnieje groźba reakcji ze strony społeczności. Ludzie nie działają tylko i wyłącznie pod wpływem impulsów, pewne czyny mogą zostać zaniechane, jeśli ich koszty (i prawdopodobieństwo ich wystąpienia) przewyższają zyski. Wiedza, którą mamy o ludzkich zachowaniach może nam służyć do stworzenia takiego środowiska, aby molestowanie było po prostu nieopłacalne. Nie wyeliminuje to zupełnie problemu, bo zawsze znajdą się jakieś aspołeczne jednostki, ale mocno go ograniczy.


Czy wyszłaś na nieczułą babę? Być może to negatywny stosunek społeczeństwa do feminizmu sprawia, że kobiety silą się na obiektywizm, szukają drugiej strony medalu, przerzucają część odpowiedzialności na ofiary, odmawiają samym sobie i innym przedstawicielkom płci pięknej wolności do ekspresji w imię nieprowokowania niebezpiecznych sytuacji (aby tylko nie zostać posądzoną o bycie a fe, feministką). Ale to tak nie działa - kobiety w krajach islamskich, których nie można posądzić o wyzywający ubiór, są molestowane werbalnie i fizycznie, o wiele częściej niż "świecące golizną" obywatelki cywilizacji zachodu. Tu nie chodzi o długość naszych kiecek czy głębokość dekoltu - kluczem jest poziom przyzwolenia społeczeństwa na pewne zachowania i podejście do podmiotowości kobiety. Przemoc seksualna to jeden z tych nielicznych tematów, które domagają się radykalnego stanowiska. 


I moje stanowisko jest radykalne. Choćbym nawet poszła na konwent nago, pomalowana na zielono i wystylizowana na rusałkę, nikt nie ma prawa mnie dotknąć czy "zaszczycić" jakimś obleśnym "komplementem". 


Ale pamiętajmy o jednym: odpowiedniej perspektywie. Jestem przekonana, że jednak większość panów w fandomie nie obmacuje swoich koleżanek "po pasji". Że mało kto uważa temat gwałtu za odpowiedni motyw w fabule gry RPG; a zapewne tylko ułamek graczy w MMO lubi tę rozrywkę ze względu na wdzianka postaci kobiecych. Fandom to nie zbiorowisko drapieżników seksualnych - nie jest nim też kościół (i mówi to zadeklarowana ateistka), szkoła, showbiznes czy jakiekolwiek inne środowisko. Bądźmy jednak lepsi niż inni i nie pozwólmy na tolerancje takich zachowań na naszym poletku. Nie pozwólmy by kilka  nieprzystosowanych do życia jednostek zniszczyło klimat bezpiecznej przystani, jaką jest preferowana przez nas rozrywka. A już na pewno nie lekceważmy problemu, choćby i marginalnego, w imię źle pojętego dbania o wizerunek.  

5 komentarzy:

  1. "Choćbym nawet poszła na konwent nago, pomalowana na zielono i wystylizowana na rusałkę, nikt nie ma prawa mnie dotknąć czy "zaszczycić" jakimś obleśnym "komplementem". "
    czyli szczucie swoim cycem, prowokowanie facetów to super hiper fajna sprawa, a jak któryś na prowokację podatny to od razu do kastracji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykład skrajny (wcale nie zamieszam zaszczuwać biednych panów moim cycem, a potem ich kastrować, bez obaw ;)), ale nawet taka stylizacja nie uprawniałaby żadnego z podatnych na prowokacje facetów do np. macania mi piersi czy tyłka, szczególnie, że to nie konwent fanów porno, a fantastyki, więc cel przebieranek jest tu zgoła inny (bynajmniej nie chodzi o robienie z facetów bezmyślnych, ogarniętych pożądaniem zombie). Poza tym serio, przy takim nagromadzeniu golizny w życiu publicznym (reklamy, seriale, a trochę bardziej w podziemiu: właśnie porno), faceci nie są na tyle z nią oswojeni, aby utrzymać nerwy i chucie na wodzy? Poza tym cosplay jest daleko od aż takiego ekshibicjonizmu, a opisywane choćby przez nerdkobietę przypadki dotyczyły normalnie ubranych pań, więc jak to jest z tą prowokacją?

      Usuń
    2. mimo wszechobecnej nagosci mezczyzni wciaz maja poped seksualny i zgrabne, chojnie obdarzone i skapo odziane cialo nadal dziala na biologicznym poziomie. wiadomo ze trzeba swoje wewnetrzne pragnienia trzymac na wodzy ale nie ma co udawac ze one nie istnieja. poza tym to zawsze troche mieszany sygnal dla faceta, bo facet jak chce wygladac prowokacyjnie i epatowac swoim nagim torsem w obecnosci kobiet to raczej zalezy mu na tym by to dzialalo na kobiety, wiec zaklada ze jak kobiety robia to samo, to tez chca aby sie nimi interesowac. Nie mniej to nie ma chyba wiele rzeczy spolnego z samym gwaltem na sesji, bo na sesje nie przychodzi sie w cosplayu

      Usuń
  2. 1. Co z tego, że nie ma prawa zmacać? Fizycznie może i nie, ale w głowie zdążył już zrobić wiele, a jego śliniąca się twarz jest tak wymowna, gdy spogląda na twoje zielone cyce, że czujesz jego nachalne łapska ;) Albo powie Ci, że masz ładne kwiatki (bo akurat Twoja rusałka sobie nimi biust przyozdobiła).
    2. Golizna zawsze jest golizną ;)
    3. Będąc graczem obracam się w pewnym środowisku - moja społeczność znajomych (bo MMO to jednak ludzie) to głównie ludzie dorośli, żonaci (zazwyczaj grający z tymi żonami wspólnie), mający dzieci. Co wcale nie oznacza, że nie trafiają się jakieś wyjątki - bo przecież nie znam wszystkich. Podobnie jest z imprezami fandomowymi: większość uczestników będzie na poziomie, ale zawsze się trafi jakaś łajza przecież ;) Albo sfrustrowany koleś, bo go rzuciła dziewczyna i się wyżyje rzucając jakiś cycoholiczny tekst, albo przeciśnie się przez tłum, żeby się otrzeć penisem o pośladki rusałki.
    4. Oczywiście, że na sesje nie idziemy w przebraniu (chociaż kto tam wie, różni ludzie są wśród nas). Co do gwałtu i tego całego artykułu. Ogólnie problem mnie jakoś nie rusza - nie czułabym się zdruzgotana, bo to jest złe, ze ktoś moją postać/mnie zgwałcił słownie, ale gdybym prowadziła taki scenariusz z MG w osobnym pokoju na pewno czułabym się lekko zawstydzona (kobietą jestem), i MG też pewnie w jakimś stopniu czułby się nieswojo. W zasadzie gwałt w pewnych przypadkach to rodzaj tortury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nikomu nie można zabronić mieć zdrożnych myśli, co nie znaczy, że posiadacz takowych powinien się z nimi afiszować, czy przechodzić do czynów.Kulturalna osoba wie, że niektóre "przemyślenia" powinna zostawiać dla siebie. I nie rozumiem dlaczego od facetów takiej kultury nie wymagać.
      3. Serio, rusałka naga czy nie to nie przedmiot mojego wywodu. Ja wiem, że w taką, no powiedzmy dość niepokorną, deklarację najłatwiej uderzyć, ale ciekawiej byłoby zobaczyć kontrargumenty na pozostałe akapity.

      Usuń